RSS
 

Nie cierpię…

11 Mar

Nie wiem, jak inni, ale ja osobiście nie lubię remontów. Mam wrażenie, że zawsze coś idzie nie tak. Budżet finansowy początkowo przeznaczony na to przedsięwzięcie, nigdy nie okazuje się być wystarczającym. Do tego ekipy remontowe spóźniają się, zachowują nieciekawie, a i efekty ich pracy potrafią raczej przyprawić o ból głowy niż zachwyt. Tak było ostatnim razem, gdy odmalowywaliśmy pokoje itd w październiku zeszłego rokuremont, dlatego postanowiłam, że tym razem przy remoncie łazienki, poradzimy sobie sami. Glazurę mieliśmy już wybraną. Dziś jechaliśmy po kleje do glazury i trochę dodatków do łazienki. Mąż zajął się materiałami budowlanymi i tym podobnymi, ja zaś poszłam szukać elementów, które miały pasować do wystroju łazienkowego wnętrza. Po powrocie do domu przystąpiliśmy do działań. Odziani w ochronne kombinezony zaczęliśmy dosłownie siać demolkę w domu, a właściwie w łazience. Najważniejsze, że wszystko szło zgodnie z planem. Szybko zrobił się wieczór, więc reszta działań pozostawiona została na weekend. Cieszyłam się, że nasza łazienka zyska na nowym wyglądzie, choć wiedziałam, że chwilę to potrwa.

 
Możliwość komentowania Nie cierpię… została wyłączona

Kategoria: zycie

 

Komentowanie wyłączone.