RSS
 

Piątek, piąteczek, piątunio:)

06 Maj

Naprawdę trudno rozmawia się z moim szefem, czego dziś zdecydowanie doświadczyłam. Wszystkie moje pomysły są pomijane, a gdy przychodzi co do czego, odpowiada, że czemu nikt nie wpadł na taki lub taki pomysł. Wyszłam z jego gabinetu dość zła, ponieważ kolejny raz zwyczajnie mnie spławił. Zabrałam się za pozostałe ze swoich obowiązków. Wykonałam po drodze sporo telefonów i wysłałam zaległe wiadomości meilowe. Zdążyłam również porozmawiać z panią adwokat z Gdyni odnośnie moich spraw osobistych. Chociaż ta jedna rozmowa przyniosła dobre wiadomości. Mimo, że miałam na głowie sporo obowiązków to dzień dłużył się jakoś niemiłosiernie. Za oknem pogoda również nie nastrajała do niczego szczególnego. Gdy wreszcie wyszłam z pracy rozpadało się na całego, a ja nie miałam nawet parasolki. Zanim wróciłam do domu byłam cała przemoknięta, co niestety skończyło się przeziębieniem. To zdecydowanie nie był mój dzień, ale kładąc się wieczorem do łóżka po gorącej kąpieli i naszpikowaniu różnymi medykamentami miałam nadzieję, że ostatni dzień roboczy w tygodniu przyniesie więcej pozytywów.

 
Możliwość komentowania Piątek, piąteczek, piątunio:) została wyłączona

Kategoria: zycie

 

Komentowanie wyłączone.